Na przełomie lat 2025 i 2026 nagromadziło się napięcie, które tworzy poczucie zamykania pewnego rozdziału historycznego. Nie chodzi jedynie o osobiste kryzysy ani o zmiany polityczne czy gospodarcze. Chodzi o głębszy ruch, w którym rozpadają się formy, na których przez długi czas opierała się stabilność świata oraz tożsamość jednostki. To, co było podtrzymywane siłą, zasadami lub inercją, przestaje podtrzymywać życie.
Podobne okresy znamy z przeszłości. Wielki kryzys gospodarczy z 1929 roku nie był jedynie załamaniem systemu finansowego, lecz także rozpadem wiary w dotychczasowy porządek. Kryzys z 2008 roku ponownie odsłonił kruchość globalnego modelu ekonomicznego oraz iluzję stabilności opartej na długu i abstrakcyjnych wartościach. Pandemia COVID-19 w latach 2020–2022 sięgnęła jeszcze głębiej. Uderzyła nie tylko w gospodarkę. Dotknęła codziennego życia, cielesnej bliskości między ludźmi, relacji i podstawowego poczucia bezpieczeństwa. Społeczeństwo uległo polaryzacji, autorytety straciły legitymację, a procesy, które w normalnych warunkach trwałyby dziesięciolecia, rozegrały się w ciągu kilku miesięcy.
Z astrologicznego punktu widzenia okresy te łączy napięcie pomiędzy planetami symbolizującymi strukturę i zmianę – kwadratura Saturna z Uranem. Saturn wnosi ograniczenia, kontrolę i dążenie do utrzymania porządku. Uran burzy system poprzez nagłe zmiany, sprzeciw wobec regulacji i nacisk na wolność. Efektem jest stan napięcia, w którym stare reguły rozpadają się szybciej, niż powstają nowe.
Na przełomie lat 2025 i 2026 proces ten przesuwa się jeszcze o krok dalej. Koniunkcja Saturna z Neptunem na zerowym stopniu Barana nie dotyka jedynie formy systemu, lecz samego sensu struktur, na których jest on oparty. Neptun rozpuszcza to, co nie ma już wewnętrznej treści. Saturn staje na granicy, gdzie nie ma już czego stabilizować. Zerowy stopień Barana wskazuje na początek, który jednak rodzi się dopiero po definitywnym rozpadzie starego.
Dlatego obecny okres ma inny charakter niż wcześniejsze kryzysy. To, co w latach 1929, 2008 i 2020 ujawniało się jako rozpad zewnętrznego porządku, teraz przesuwa się do wnętrza. Rozpad dotyczy nie tylko systemów, lecz samego przeżywania tożsamości, granic i sensu. Rzeczy nie rozpadają się w sposób dramatyczny. Po prostu przestają działać.
W praktyce klinicznej proces ten przejawia się jako głęboki wewnętrzny rozpad dawnych mechanizmów obronnych. Klienci mówią, że tracą poczucie zakorzenienia, że nie wiedzą, gdzie kończą się oni sami, a gdzie zaczyna się świat. Pojawia się poczucie rozpuszczania tożsamości, utrata granic, dezorientacja, wewnętrzna cisza, pustka. Niektórzy opisują stan czuwającego snu, inni mówią, że nie czują się we własnym ciele albo jakby przestawali istnieć.
Interesujące jest to, że ten wewnętrzny obraz ma swoją paralelę również w szerszym polu symbolicznym. Zgodnie z konstelacjami astrologicznymi zmierzamy do wyraźnego punktu około 20 lutego 2026 roku, kiedy Saturn spotyka się z Neptunem na zerowym stopniu Barana. Saturn reprezentuje formę, strukturę, odpowiedzialność i granice. Neptun je rozpuszcza. Na samym początku zodiaku wskazuje to na sytuację, w której stare formy nie mogą już być utrzymane, a nowe nie są jeszcze w pełni narodzone. Dynamika Urana w tym okresie dodatkowo zwiększa presję na szybką zmianę, nagłe zrozumienie i przerywanie ciągłości. W historii podobne napięcia wiązały się z okresami głębokich przełomów gospodarczych, społecznych i psychicznych.

Właśnie w takim czasie w praktyce homeopatycznej wysuwają się na pierwszy plan leki, które nie należą do świata materii w zwykłym znaczeniu tego słowa. Imponderabilia (promieniowania) reprezentują siły bez wyraźnych granic. Są niewidzialne, niematerialne, niezwykle silne. Ich obraz dotyka samej istoty postrzegania istnienia. Ludzie mówią, że nie mają granic, że mogą się rozpuścić w drugim człowieku, że nie czują swojego ciała. Pojawiają się poczucia wszechmocy, połączenia z wszechświatem, z Bogiem, z nieskończonością. Jednocześnie mogą przeżywać zupełne przeciwieństwo. Wyczerpanie, utratę energii, poczucie zerowej egzystencji, głęboką bezradność.
Typowe są gwałtowne wahania między ekstremami. Między stanem, w którym człowiek czuje się narzędziem wyższej siły i niesie odpowiedzialność za cały świat, a stanem, w którym czuje się pusty, martwy, odłączony od siebie i od rzeczywistości. Pojawiają się tematy dobra i zła, czystości i oczyszczenia, lęku przed ciemnymi siłami, prześladowania zasady żeńskiej, a także silna motywacja altruistyczna. Pragnienie pomagania, ratowania, służenia, dźwigania ciężaru za innych. Często są to ludzie żyjący z poczuciem misji lub powołania, a jednocześnie skrajnie podatni na wyczerpanie i załamanie.
W ten kontekst naturalnie wpisuje się również temat naszego webinarium z Jonathanem Hardym, które odbędzie się 14–15.02.2026. Grupy leków, którym się będziemy poświęcać, odzwierciedlają stany, jakie dziś widzimy u pacjentów oraz w społeczeństwie.
Leki z magnetów pracują z polaryzacją. W praktyce klinicznej przejawiają się poprzez odczucia wewnętrznego ciągnięcia, napięcia, skrajnej sztywności albo nagłych zwrotów stanu. Ludzie mogą to odczuwać tak, jakby byli między dwoma biegunami, jakby coś ich jednocześnie przyciągało i odpychało. Są to bardzo konkretne objawy cielesne i psychiczne, które mają swój wyraźny obraz.
Leki z grupy światła wnoszą temat promienistości, wrażliwości i relacji z niematerialną jakością istnienia. Osoby, które ich potrzebują, często zmagają się z napięciem między pragnieniem lekkości, wolności i czystości a ciężarem świata fizycznego. Światło nie jest dla nich metaforą, lecz realnie przeżywanym doświadczeniem, które może leczyć, ale też ranić.
Leki wytwarzane z wulkanów przynoszą obraz ogromnej energii Ziemi. Jest to siła przepływu, ruchu i nacisku, która spotyka się ze sztywnością i twardością. Klienci mogą przez długi czas tłumić energię, kontrolować ją, trzymać pod powierzchnią, aż nadejdzie moment, w którym nie da się jej już utrzymać. Wtedy dochodzi do erupcji, czy to w postaci objawów cielesnych, czy wybuchu psychicznego.
Szczególne miejsce zajmuje jednak okres uranu i aktynoidy. Tutaj tematy imponderabiliów łączą się z ekstremalną odpowiedzialnością. Ludzie tej periody często żyją z poczuciem, że nie mają gdzie się cofnąć. Presja jest stała, wewnętrzna i nieubłagana. Energia jest ogromna, a jednocześnie niebezpieczna. Musi być kontrolowana, regulowana, trzymana w ryzach. Pojawia się poczucie, że jeśli człowiek odpuści, wszystko się zawali. Jeśli zawiedzie, konsekwencje sięgną daleko poza granice jego osobistego życia.
W kazuistykach aktynoidów wielokrotnie pojawia się moment, w którym stare mechanizmy obronne przestają działać. To, co kiedyś spajało osobowość, rozpada się. Człowiek zostaje zmuszony do znalezienia nowego źródła stabilności. Nie w roli, nie w kontroli, nie w strukturze ego, lecz w głębszym jądrze własnego istnienia. Odpowiedzialność zmienia się z osobistej w egzystencjalną. Nie jest to osiągnięcie ani heroizm, lecz służba. Nie jest to czyn, lecz ciche znoszenie nacisku bez rozpadu.
Właśnie dlatego leki periody uranu pojawiają się obecnie w praktyce coraz częściej. Pomagają tam, gdzie stary świat wewnątrz człowieka się rozpada, a nowy dopiero się rodzi. Tam, gdzie nie ma już powrotu do tego, co było, a konieczne jest przejście przez stan niestabilności bez wewnętrznego zniszczenia.
Webinarium z Jonathanem Hardym nie jest więc jedynie studium poszczególnych grup leków. Jest mapą orientacji w czasie przejścia. Dla homeopatów pracujących z pacjentami w głębokich kryzysach. I dla ludzi, którzy sami czują, że stare formy życia się zamykają, a nowe nie mają jeszcze wyraźnego kształtu. Zrozumienie tych obrazów może przynieść większą jasność, spokój i zdolność pozostania w centrum, nawet gdy wszystko wokół się zmienia.

